poniedziałek, 18 listopada 2013

Rozdział 4

Śmieszy mnie to, że uważasz się za milion razy lepszego niż ja. Na szczęście milion razy zero daje zero.
                                                                          * * * 


Był smutny, naburmuszony dzień. Słońce bezskutecznie próbowało przedrzeć się przez warstwy szarych, deszczowych chmur. Draco przed chwilą się obudził i usiadł na jedwabnej pościeli. Tylko po części pamiętał wczorajszy dzień, a to wszystko z powodu kaca. Blaise zresztą miał to samo. Ogólnie rzecz biorąc nie mieli najmniejszej ochoty ruszać się dzisiaj gdzieś poza swoje dormitorium. Po długiej chwili patrzenia się na zachmurzone niebo, Draco wreszcie wstał i poszedł do łazienki się troszkę ogarnąć. Wziął zimny prysznic, umył twarz i zęby, ubrał się w czyste ciuchy i ułożył roztrzepane na wszystkie strony włosy. Gdy już wyglądał jak człowiek, próbował sobie przypomnieć wczorajszy wieczór od momentu, kiedy Rose Preuss gościła w jego dormitorium. Wszystko się okazało jasne, kiedy Draco sięgną po szatę, aby ją założyć... obok niej leżała spódnica, biustonosz... i cała reszta rzeczy, które Rose miała wczoraj na sobie. Draco klepną się ręką w twarz i zaśmiał się do siebie, a po chwili odwrócił się do Bleisa.
-Pamiętasz chociaż trochę z wczorajszego wieczoru, zanim wyszedłem na patrol? -zapytał lekko poirytowany.
-No pamiętam tylko, że Rose powiedziała, żebym wyszedł z dormitorium i znalazł sobie zajęcie na jakieś co najmiej pół godziny -odpowiedział Blaise.
Draco popatrzył na niego dziwnie, zebrał rzeczy Rose i wyszedł. Siedział przez chwilkę w pokoju wspólnym Slytherinu, czekając na Rose. W końcu jak było już za 10 dziewiąta, a Draco o 9 zaczynał lekcje, wszedł po schodach prowadzących do dormitorium dziewcząt i zapukał do drzwi pokoju, w którym mieszkała Preuss.
Przez jakiś czas nikt nie otwierał, więc Draco czekał. Było za dwie.Wreszcie klucz w drzwiach się przekręcił i drzwi skrzypnęły. W drzwiach ukazała się Rose, w czerwonej bieliźnie. Była już pomalowana, loki miała zakręcone, tylko ubrania brakowało...
-Och, cześć Draco. -przywitała go blondynka i mrugneła do niego okiem.
-Cześ..ś..ść Rose. Ja tylko chciałem ci oddać... bo.. bo.. chyba zostawiłaś to u mnie -z trudem wypowiedział to zdanie, ponieważ kłopot mu sprawiało oderwanie oczu od dziewczyny.
-A no tak. Wiesz po tym co zaszło w twoim łóżku, powiedziałeś, że musisz spadać na patrol, więc pożyczyłam twoją koszulę, bo nie chciałam zbierać moich rzeczy żebyś nie miał kłopotów za spóźnienie. Sam wiesz jaka jest Granger. -powiedziała blondynka i wywróciła lekceważąco oczami. Dopiero teraz Draco wszystko sobie przypomniał. Radość przypomnienia tych chwil zgasła, kiedy popatrzył na swój zegarek. 20 po dziewiątej! O nie.. a teraz transmutacja.. ,,super'' pomyślał Draco.
-Słuchaj, nie wiem czy wiesz, ale mamy już dwadzieścia minut transmutacje.. więc jak chcemy się jeszcze załapać na lekcje, musimy się pośpieszyć.
-Nie pamiętasz, że dzisiaj nie mamy 2 pierwszych lekcji? Transmutacja odpada, bo McGonagall musiała pilnie zjawić się w Hogsmeade, a zielarstwo też nam odpada, bo Sprout wypiła jakiś płyn z jednej ze swoich roślin, a nie ma nikogo na zastępstwo. -powiedziała Rose i uśmiechnęła się do niego, pokazując proste, białe jak perła zęby. I znowu wszystko sobie przypomniał. Przecież Snape o tym wczoraj gadał. Nawet na patrolu Granger mu o tym gadała. Odwzajemnił uśmiech do Rose i oddał je rzecz, które cały czas trzymał w ręku.
-Draco, bo nie wiem czy wypada mi się o to pytać... ale czy my jesteśmy parą? -zapytała go żenująco i troszkę się zaczerwieniła. Draco rozmyślał taką opcję i po krótkim namyśle odpowiedział:
-No wiesz jeśli chcesz to jak najbardziej. -zadecydował i uśmiechną się łobuziersko. Po tych słowach rzucił się w kierunku Rose, objął ją w tali i zaczęli się namiętnie całować.
* * * 


Hermiona razem z Ginny szły po pustym korytarzu. Rozmawiały o tym, o tamtym. Rozmyślały opcję wybrania się na dyskotekę w sobotę do Hogsmeade. Ginny mówiła, że ostatnio otworzyli niedaleko Miodowego Królestwa pub, który szczyci się dużą popularnością. Hermiona wolała przeczytać jakąś książkę, lub się pouczyć, ale po namówieniach Ginny wreszcie się zgodziła. Zaraz miała odbyć lekcja eliksirów, razem ze Ślizgonami. Snape mówił, że będą pracować w parach nad eliksirem miłosnym. Hermiona po tym jak ostatnio była w parze z Nevillem, przez którego tygodnie przyrządzania eliksiru uszczęśliwiającego, wylały się razem z eliksirem, modliła się o to by przy tak potężnym, trudnym i niesamowicie skomplikowanym eliksirze była w parze z kimś mądrym i inteligentnym. Nadszedł czas na to aby Snape przydzielił odpowiednio Gryfonów i Ślizgonów. Harry został przydzielony do Rose, a Ron do Pansy. Ginny była z Blaisem, Neville z Lavender, Crabbe był z Katie Bell, a Goyle z Sushan. Nie było przydzielonych jeszcze paru Gryfonów i trzech Ślizgonów. 
-Panna Granger będzie z.... Draconem Malfoyem. -Hermiona straciła na chwilę kontakt z rzeczywistością. Że niby Amortencję ma wykonywać razem z Malfoyem?! To chyba jakiś dobry żart. 
-Granger mogłabyś łaskawie zacząć to przyrządzać?-sprowadził ją do rzeczywistości naburmuszony głos tego arystokraty, który stał z założonymi rękami przy kociołku i z miną w ''malfoyowskim stylu''. 
Kiedy lekcja, a raczej godzina tortur się wreszcie skończyła Hermiona mogła odetchnąć z ulgą. Teraz o już nie mogła się doczekać jutrzejszej balangi. Wyrwałaby się wreszcie od tych wszystkich kłopotów. 
* * *

Sobotni wieczór zbliżał się dużymi krokami. Dwie godziny przed dyskoteką Ginny, Luna, Hermiona miały dobrać odpowiedni zestaw ciuchów i kosmetyków. Draco i Rose też się wybierali na tą dyskotekę. Wszystko przez to, że na eliksirach Harry musiał wszystko wypaplać Rose. Do dormitorium Hermiony i Ginny weszła właśnie Luna. Zabrała ze sobą dużą torbę swoich ciuchów i kosmetyków. Hermiona była jeszcze pod prysznicem, więc doborem ciuchów dla Luny zajęła się Ginny. Luny zestaw ciuchów składał się z niebieskiej tuniki i jeansowej mini, oraz z koturnów z pomarańczowym paseczkiem nad kostką. Na powiekach miała równe kreski, oraz cień w kolorze srebrno-białym. Włosy spięła w luźny kucyk. Ginny miała na sobie obcisłą sukienkę i wysokie różowe szpilki. Włosy spięła w luźnego koka, a oczy pomalowała na jasny różowy. Hermiona pokierowała się swoim gustem. Ubrała różowy to w kształcie kokardki, czarną mini, wysokie szpilki ze zdobieniem, do tego czarne kolczyki i mocno różowe usta. 


Były już gotowe, więc wyszły z dormitorium. W tym samym czasie na imprezę przygotowywała się również Rose i Draco. Rose postawiła na niebieski. Ubrała niebiesko-czarną sukienkę mini ze zdobieniami na piersi, do tego standardowo 12-to centymetrowe czarne szpilki, czarny lakier na paznokciach, kreska i dokładnie ułożone włosy.

Kiedy Draco ją tylko zobaczył, aż zaniemówił. Znów wyglądała bosko.
-Jak ty to robisz...? -szepną jej do ucha, a ona w odpowiedzi mocno go pocałowała, że szminka odbiła mu się na ustach, jakby to on sobie je pomalował. Na imprezie było bardzo dużo osób z Hogwartu. Zanim Hermiona, Ginny, Harry, Ron, Luna Neville, Rose, Draco i reszta Ślizgonów zdążyli przyjść, osoby tańczące, były już lekko pijane. Pierwszy do tańca Rose porwał Draco. Prawie w ogóle nie schodzili z parkietu. Hermiona tańczyła w towarzystwie Ravenclawu i Gryffindoru.
-O Granger! -usłyszała zjadliwy głos Malfoya za plecami.
-Co chcesz? Idź do swojej lafiryndy, bo ktoś ci ją jeszcze poderwie! -odpowiedziała w złości Hermiona
-Rose nie jest lafiryndą! -krzykną i chwycił ją za nadgarstki. -Rozumiesz?! -spytał jeszcze głośniej i puścił.
Teraz plan Hermiony zaczął się rozwijać do punktu B.

2 komentarze:

  1. Jej:)
    Nie mogę cię doczekać następnego:)
    kiedy będzie??

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Och ta Rose, nie lubię jej!
    Hermiona zaszalała! No ciekawe co się dalej wydarzy!
    A ogólnie rozdział jest niesamowity!
    Życzę duuuużo weny!
    Zapraszam do mnie:
    http://luna-neville-przyjazn-czy-kochanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń