piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 3

Miłość zaskakuje nas w najmniej oczekiwanym momencie. Pytanie dlaczego?
 
* * *
 
 
Było ciemne, zimne i nieprzyjemne popołudnie. Draco właśnie skończył lekcje OPCM i wraz z Blaisem szedł przez zamarznięte błonia. Rozmyślał nad dzisiejszym patrolem. Chciał nawet zwierzyć się Blaisowi, lecz on by nie zrozumiał. Z resztą... Draco nigdy się niczym nie przejmował. Szlamy traktował jak ludzie marginesu. Całkiem inaczej. Jakby byli co najmniej... zwierzętami. A teraz? Zamiast już zaliczać dziewczyny przejmował się tą szlamą - Granger. Ale dlaczego? Przecież nigdy nie myślał, aż tak o patrolu. Dziwnie. Pustka w głowie. Otrząsną się i natychmiast zostawił swoje zamyślenia na drugim planie. Po co teraz się tym martwić? Właśnie. Po co. Spacerowali kolejny już kwadrans. Blaise zaproponował Drconowi kilka kieliszków Ognistej, na co on przystał z chęcią, bo przecież już skończyli lekcje, a patrol dopiero wieczorem, a była 15. Udali się więc do swojego dormitorium.
-Draco nie uważasz, że ta Rose jest zupełnie w twoim typie? Powinieneś z nią.. no wiesz.. - I chytrze się do przyjaciela uśmiechną.
-Blaise.. Nie masz swoich problemów? Nawet jej się dokładnie nie przyglądałem. A poza tym mam na oku kogoś innego. Chcę zrobić wszystko, żeby Pansy się ode mnie odwaliła, więc muszę szybko jakąś znaleźć.. Ale spokojnie. Mogę się założyć, ze ta Rose już w przyszłym tygodniu lepiej mnie pozna... - odpowiedział mu Draco, również się głupkowato uśmiechając. Rose należała od kilku lat do Slytherinu. Była z rocznika Dracona, nawet kilka miesięcy starsza. Dobrze się uczyła, ale nie przesadzała tak jak Hermiona. Rose miała blond włosy z końcówkami ombre. Oczy zawsze miała ozdobione równą, profesjonalną kreską i wydłużonymi rzęsami. Kolor jej oczu był niebieski, była blada i szczupła. Miała długie nogi, na których zawsze były założone czarne szpilki. Włosy miała związane w kucyk lub rozpuszczone. Stanowczo była jedną z najładniejszych dziewczyn w Slytherinie, co nie oznaczało, że była w typie Dracona. Jednak każdy zdawał sobie sprawę z tego, ze Draco leciał na pochodzenie i wygląd. Byli już w połowie korytarza prowadzącego do ich dormitorium, kiedy ujrzeli właśnie Rose Preuss. Szła przodem do nich lekko się uśmiechając. Usta miała pomalowane czerwoną, soczystą szminką , oczy standardowo ozdobione kreską, a na sobie miała czarną spódnice, obcisłą koszulkę na ramiączkach w panterkę i naprawdę wysokie czarne szpilki. Chłopaki musieli przyznać: wyglądała nieziemsko.
 
Dopiero jak Rose odchrząknęła zamknęli buzie. Draco nie przyglądał się jeszcze jej tak dokładnie. Przez chwilę jeszcze stali nic nie mówiąc. Kiedy Rose zrobiła krok w ich stronę, Blaise przemówił:
-Rose! Jak dobrze cię widzieć! Może zechciałabyś z nami napić się po kieliszku Ognistej? Mamy jej spory zapas... -uśmiechną się do niej chytrze i spojrzał na Dracona.
-Dzięki za zaproszenie, ale właśnie się wybierałam do Ravenclawu. Może po 17 ? Wtedy już powinnam mieć czas. -odpowiedziała, a potem spojrzała na Dracona uśmiechając się pięknie, a potem zgrabnie odeszła. Chłopcy spojrzeli na siebie i na oddalającą się Rose.
-Oj stary, coś czuję, że zaszalejesz dziś. -powiedział do Dracona Blaise, kiedy wreszcie ruszyli się z miejsca i weszli do swojego pokoju wspólnego.
-Żebyś wiedział. Ona była.. była... yy.. normalnie doskonała! -zaczął Draco i w jego oczach pojawiłsię chytry blask.
 
                                                                    * * *
 
Hermiona leżała na swoim łóżku czytając książkę. Dzień minął jej dość przyjemnie i nie mogła narzekać. W  końcu na transmutacji zarobiła aż 20 punktów dla Gryffindoru. Jedyne co mogło zepsuć ten dzień to nocny patrol z Malfoyem. Jednak postawiła sobie warunek i przyrzekła sobie, że ten głupi arystokrata nie zepsuje jej dnia. Ginny razem z Luną siedziała w pokoju wspólnym Gryffindoru, a Katie Bell była na treningu quidditcha, więc Hermiona mogła trochę posprzątać w pokoju, a teraz odpocząć. Do patrolu zostały jeszcze 4 godziny, więc nie mając za bardzo co do roboty, Hermiona postanowiła udać się do Ravenclawu. Przecież nie będzie każdego wolnego czasu spędzała w bibliotece. Wszystkie wypracowania na za dwa tygodnie już napisała, wszystkiego była nauczona - to chyba oczywiste. Ubrała jasne jeansy i granatowy sweterek, a pod to czarny t-shirt i białe półtenisówki. Była już na drugim piętrze kiedy usłyszała za sobą stukot szpilek. Na początku była pewna, że to Pansy Parkinson, razem ze swoją bandą debilnch koleżanek. Odwróciła się i zobaczyła pannę Rose Preuss. Ślizgonka nie popatrzyła na nią. W wyśmienitym nastroju zmierzała ku dormitorium Slytherinu. Hermiona przypatrywała się jej jeszcze chwilkę i odwróciła się. Przed sobą zobaczyła Lunę, która mierzyła wzrokiem przechodzącą obok Rose.
-Hej. Wchodź! Mamy pyszne drinki. Dziewczyny załatwiły, bo były w Hogsmeade.-przywitała ją Luna
-Cześć Luna. Jest u was też Ginny?
-Tak, już od kilku godzin siedzi z nami. -odpowiedziała jej Krukonka. Weszły więc razem.
 
                                                              * * *
 
Po kilku godzinach gadaniny, śmiania się i opowiadania ciekawych historii przyszedł czas na to, aby już wracać do siebie. No niestety. Każdego prefekta czekał jeszcze patrol. Hermiona i Ginny zebrały się i wyszły od Krukonów. Po kilku minutach były już w swoim pokoju wspólnym. Ginny czekało jeszcze pisanie wypracowania na OPCM, a Hermione... patrol z Malfoyem. Weszły do dormitorium i rzuciły się na łóżko. Balanga była świetna, przyjemna i już do końca uszczęśliwiła Gryfonki. Nie chciało im się już teraz nic. Ginny usiadła przy biurku, a Hermiona weszła do łazienki, żeby się trochę ogarnąć. Poprawiła trochę włosy, umyła zęby i ubrała się w bordowe spodnie, wzorzysty t-shirt , czarne tenisówki i przyozdobiła jakimś naszyjnikiem.

 
Wzięła różdżkę, wyciągnęła książki, które mogłyby pomóc Ginny w wypracowaniu i się z nią pożegnała. W progu zetknęła się z wyczerpaną Katie Bell, które wyglądała jakby wróciła właśnie z jakiejś wojny. Poklepała ją po ramieniu i ze współczuciem na nią popatrzyła.
 
                                                                           * * *
 


Draco już czekał na Hermionę w wyznaczonym miejscu. Był troszkę pijany i bardzo czymś ucieszony. Kiedy tylko zobaczył zbliżającą się Hermionę uśmiech poszył mu się i nawet się zaśmiał pod nosem.
-Po co się tak odstawiłaś Granger? I tak nie dorównasz Rose. -powiedział jej na przywitanie i podszedł do niej bliżej.
-Nie odstawiałam się tylko chciałam wyglądać jak człowiek, idioto. -Hermioana zbagatelizowała jego
docinek ''I tak nie dorównasz Rose'' i obrzuciła go żałosnym spojrzeniem.
-Jesteś pijany! -krzyknęła oburzona Hermiona i czekała na wytłumaczenia Malfoya.
-Jaki pijany! Tylko trochę wypiłem. A z resztą nie jesteś moją matką Granger. -odpowiedział jej w ogóle się nie przejmując.
Patrol trwał już godzinę. Przez ten cały czas Draco obrażał, poniżał Hermionę, a jakby by tego było mało opowiadał jej o tej jego nowej lafiryndzie Preuss. Powtarzjąc sobie w kółko ''Nie daj sobie zepsuć dnia przez tego idiotę''  Hermiona starała się go ignorować i go nie słuchać. Kiedy patrol zbliżał się końca i już mieli odchodzić Draco poraz kolejny do niej przemówił:
-Rose opowiadała mi, że spotkała cię na korytarzu przed wejściem do Ravenclawu. Czyżbyś kogoś poznała Grager? Dla ciebie to tylko krukon się nadaje.. żałosne. -po raz kolejny z niej zadrwił.
-Nie idioto. -odpowiedziała życzliwie Hermiona. -Byłam u Luny razem z Ginny, a w ogóle co cie to obchodzi? -zapytała i  odwróciła się żeby odejść, jednak Draco złapał ją za nadgarstek. Po ciele Hermiony przeszły ciarki strachu i grozy. Była na niego wkurzona.
-Mnie to nic nie obchodzi, rozumiesz? Nic. Nigdy mnie nie będzie interesowało co ty robisz i z kim. Mam to daleko w dupie. Zrozumiałaś Grager? -powiedział jej to ostrym trochę nawe ostrzegawczym tonem. Spojrzał na nią jeszcze raz i odwrócił się. Hermiona nie miała pojęcia o co mu chodziło, ale była pewna, że jest ciekawy czy kogoś ma czy nie. Po prostu nie chciał tego po sobie poznać i dał jej dlatego to jasno do zrozumienia. Pomyślała, ze może to również w pewien sposób wykorzystać. Uśmiechnęła się do siebie szyderczo i obmyślając ten ''plan'' odeszła z miejsca patrolu.
 


2 komentarze:

  1. Jaki długi rozdział! Super! Strasznie lekko mi się czytało. Tylko znalazłam błąd: "Ginny razem z Luną siedziała w pokoju wspólnym Gryffindoru" a potem wyszło, że Ginny była z Luna na imprezie w Ravie? Ale to mała pomyłka:)
    Ogólnie rozdział bardzo mi się podobała i czekam na następny! Życzę weny!
    Zapraszam do mnie:
    http://luna-neville-przyjazn-czy-kochanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha wiedziałam, ze to zauważysz xD Skapnęłam się jak już opublikowałam post, ale mówiłam, ze mogę pisać chaotycznie ;)
    Na pewno wpadnę do Ciebie i dziękuję ! :)

    OdpowiedzUsuń