środa, 16 lipca 2014

Rozdział 10

      Jeśli coś nie jest dobre, pozwól temu czemuś umrzeć, jeśli nie umiera uczyń                                                   to czymś dobrym.
                                                                     
                                                                       *      *     *

Hermiona powoli otworzyła swoje duże brązowe oczy i spojrzała na godzinę. Było przed 10. Od dawna nie spała tak długo, ale to pewnie przez ten ostatni nacisk złych emocji, które jej towarzyszyły od początku roku. Przetarła powoli oczy i wstała z łóżka. Spojrzała na łóżko Ginny - nie było jej tam. ''Hmm, pewnie została u Zabiniego na noc'' -pomyślała. Rozsunęła czerwone zasłony, przez które od wczesnego rana już przebijało się słońce. Było dziś wyjątkowo ciepło i słonecznie, praktycznie jak w środku lata. Obserwowała uczniów z młodszych klas cieszących się tak piękną pogodą. Po kilku minutach pościeliła łóżko, trochę ogarnęła w pokoju i poszła do łazienki. Wzięła szybki prysznic, umyła włosy, zęby i twarz, następnie dobrała jakiś zestaw ubrań, a mianowicie szorty, zwykłą białą bluzkę i białe, koronkowe baleriny.


Wróciła do łazienki w celu podsuszenia włosów, gdy ktoś nagle zapukał do drzwi. Hermiona lekko je uchyliła, by zobaczyc kto to może byc. Od jakiegos czasu, zawsze jak ona spodziewa się Ginny, w drzwiach stoi Draco. Jej inteligencja nie zawiodła i tym razem też tak było.
-Czego tu szukasz Malfoy? -pogardliwie zapytała rzucając mu spojrzenie w takim samym stylu.
-Musimy pogadac. Mogę wejść? -zapytał, ale i tak wszedł, zanim brunetka odpowiedziała. Hermiona postanowiła nie zwracać na niego uwagi. Poszła do łazienki, by zakończyć suszenie włosów. Wiedziała, że to co najbardziej denerwuje młodego ślizgona, to ignorancja jego osoby. Ona stało w łazience przed lustrem, on zaś patrzył na nią coraz bardziej zniecierpliwiony.
-Czy możesz do cholery to skończyć?! -krzyknął Malfoy.
-To ty masz jakies problemy, nie ja. -odpowiedziała lekceważącą, kontynuując czynność. Mocno zdenerwowany blondyn wyrwał jej suszarkę do włosów.
-Ej no co ty robisz?! -krzyknęła Hemiona patrząc na niego z nienawiścią w oczach. Poco on do niej przyszedł? Była przekonana, że to jest jakiś kolejny durny plan Malfoy'a i, że na pewno mu na niej nie zależy, tylko ma jakiś interes do niej.
-Musimy porozmawiać. Wolisz tu czy idziesz ze mną na śniadanie? -zapytał, patrząc w czekoladowe oczy dziewczyny.
-Nie mam zamiaru kłócić się z tobą na oczach innych, a poza tym nie mamy o czym rozmawiać.
-No właśnie wydaje mi się, że mamy.
-To źle ci się wydaje. -rzuciła lekceważąco. Hermiona tak naprawdę bardzo chciała się dowiedzieć co się wydarzyło tamtej nocy i dlaczego Malfoy ją tak nachodzi od  wczoraj.
-Proszę cie, daj mi wytłumaczyć.
-Noto dajesz! Słucham. -powiedziała siadając na łóżku.
-Wczoraj jak Blaise zaprosił Ginny na tą imprezę w Slytherinie poprosiłem ją, żeby wpadła z tobą. Wszystko było okej, ustalone i tak dalej, ale przed twoją wizytą wpadł do mnie Carter. Opowiadał, że jesteście razem i, że to co ze mną zaszło było tylko po to, by był zazdrosny. Mówił, że rozmawiałaś z nim i, że wszystko sobie wyjaśniliście. Noo więc już wiedziałem, że nic do mnie nie czujesz, wolisz tego palanta i to nie miało żadnego znaczenia. A ja jak się o tym to poszedłem do chłopaków... Tam było trochę alkoholu, a reszta potoczyła się jak sama widziałaś. -wytłumaczył się Draco. No, jak na jego inteligencję było to dość sensowne, a po Hermionie, która teraz stała z otwartą buzią, widać było, że zrobiła ta wypowiedź na niej wrażenie. Draco już się nie odzywał, zresztą ona też. Blondyn ruszył w stronę drzwi, oparł się o nie i znów przybrał wyraz twarzy dawnego Malfoy'a. Ze swoim głupkowatym uśmieszkiem na twarzy powiedział:
-Jak już sobie to wszystko przemyślisz, wpadnij. -powiedział wychodząc. ''pff'' pomyślała Hermiona. Szybko związała włosy, wyszła z Gryffindoru i poszła na śniadanie z nadzieją, że spotka tam Ginny.

                                                                       *  *  *

-To co zbieramy się i idziemy do Hogsmead? -zapytała Ginny, gdy już po śniadaniu wróciły do pokoju. Dziewczyny rozmawiały o tym, dlaczego Hermiona wczoraj tak nagle wyszła z imprezy, jak Draco się tłumaczył, co robiła wczoraj Ginny z Blaisem i ogólnie - o wszystkim. Ginny poszła do łazienki się ogarnąć, a Hermiona się przebrała. Tym razem ubrała granatowe spodenki, czarną bluzkę, czarne conversy, a jako dodatek dobrała złoty naszyjnik. Wzięła również swoją nową, czarną torebką Michael'a Kors'a, którą dostała w prezencie od rodziców za wspaniałe wyniki w nauce. Włosy związała w luźny kucyk i pomalowała rzęsy.

-Ładnie wyglądasz -stwierdziła Ginny, gdy już wyszła z łazienki. Miała lekko pofalowane włosy, pomalowane rzęsy i usta, kolorem różowym. Ubrała się w krótkie, dżinsowe spodenki, bluzkę z krótkim rękawem w motywie kwiatów i kremowe buty. Do tego założyła złote kolczyki i wzięła małą torebkę.

-Idziemy? -spytała Hermiona oglądając się jeszcze w lustrze.
-Idziemy.  -odpowiedziała Ginny z uśmiechem na twarzy. 

niedziela, 13 lipca 2014

Rozdział 9

                                    Prawdziwa miłość otwiera ramiona, a zamyka oczy.
                                                                   * * *

Hermiona szybkim krokiem ruszyła ku Malfoy'owi. Złapała go za tył czarnej koszuli i pociągnęła za nią  swoją stronę. Wiedziała, że prędzej czy później dostanie jej się za to, bo nikt nie ma prawa dotykać Malfoy'a, a w szczególności taka szlama jak ona... Draco zrobił w tym momencie błyskawiczny ruch i złapał ją mocno za nadgarstki mocno ściskając. ''Ałć...!'' pomyślała Hermiona, ale wolała już się nie odzywać. Stali na przeciwko siebie i patrzyli sobie w oczy. Rozdarta w środku z mętlikiem w głowie gryfonka była bliska płaczu. Nie z bólu, który jej zadawał Draco ściskając jej nadgarstki, lecz z bezsilności. Kompletnie nie wiedziała o co chodzi. Dlaczego Draco i Johnatan się tak dziwnie zachowują? Co to znaczy? Tych pytań było naprawdę bardzo dużo... a tylko na niektóre z nich była odpowiedź.
-Puść mnie. -syknęła Hermiona. Draco puścił. Zdziwiona rozmasowywała nadgarstki podejrzliwie przyglądając się blondynowi. Zobaczyła, że chłopak ma ranę na policzku.
-Co ci się stało? -spytała.
-Nic poważnego... -odpowiedział spokojnie. Mimo, że rana nie była głęboka, to rysa obejmowała cały policzek. Lała się z niej krew, dlatego Hermiona nieco się zaniepokoiła. No - w końcu mogło być to spowodowane przez nią.
-Chodźmy do mnie -powiedziała i złapała ślizgona za rękę. Widać było zdumienie na twarzy Malfoy'a, ale posłuchał i poszedł.

                                                                 * * *

-Ałććć! -krzyknął Draco.
-Staram się, żeby nie bolało, nie marudź! -zbulwersowała się lekko Hermiona. Nie chciała, żeby ktoś kto był teraz w domu gryfonów wiedział, że Draco Malfoy jest w Gryffindorze.
-Skończyłam. -powiedziała dumnie. Draco podszedł do lustra i przyglądną się policzkowi, ale niebyło na nim najmniejszej ryski. To dzięki zaklęciu, jakie Hermiona użyła.
-Dziękuje -powiedział szybko blondyn i wyszedł z pokoju.
-Ej! Po...czekaj! -krzyknęła za nim. Draco zatrzymał się w drzwiach. Odwrócił się i szyderczo uśmiechnął. Następnie podszedł do Hermiony tak blisko, że stykali się teraz nosami.
-Tak? -ironicznie zapytał.
-Już nic... -i nie mogąc oprzeć się pokusie znów zaczęli się całować. Już mieli kłaść się na łóżko, gdy do pokoju weszła właśnie Ginny. Natychmiast odsunęli się od siebie i Draco wyszedł z pokoju, a Hermiona w totalnym zakłopotaniu zaczęła się... śmiać!
-Eee coo to było? -spytała zdziwiona Ginny.
-To naprawdę nic poważnego... nie chcę o tym gadać. A tak w ogóle to hej! -wykrzyknęła, podbiegając do przyjaciółki.
-Alle ty i Draco? Czy jak? -pytała ciągle Ginny.
-Nie! To było spontaniczne... i totalnie bez znaczenia! Koniec tematu. Opowiadaj! -powiedziała rozbawiona brunetka. Resztę niedzielnego popołudnia spędziły na wymienianiu się przeżyciami z weekendu. Ginny opowiedziała o tym, że Blaise zabrał ją na zakupy do znanych sklepów, o tym jak było na obiedzie u jego rodziców, jak ją przyjęli itd. Okazało się, że matka i ojczym Blaisa nie mają nic przeciwko temu związkowi i mile ją przyjęli. Hermiona zaś, opowiedziała o tym co zaszło z Draconem, o Johnatanie i ogólnie.

                                                                * * *

Zbliżała się pora kolacji. Wszyscy uczniowie już schodzili do Wielkiej Sali. Ginn i Miona schodząc po schodach natknęły się na Rona i Harry'ego. Porozmawiali chwilę, pośmiali się i zeszli razem na posiłek. Kiedy wszyscy już zajęli miejsca i zajadali smaczne potrawy, Ginny siedząca obok Hermiony szepnęła jej na ucho ''Jeśli chodzi o mnie i Blaise'a i o ciebie i Draco to zostaje to między nami''. Hermiona na znak porozumienia pokiwała głową. Po skończonej kolacji dziewczyny wyszły z Wielkiej Sali. Chcąc jeszcze popatrzeć na ogłoszenia skierowały się do tablicy. Wisiała na niej duża, zielona kartka. Gryfonki zaczęły ją uważnie czytać: ''W związku z jutrzejszą konferencją, na której obowiązek mają pojawić się wszyscy nauczyciele uczący w szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart wszystkie lekcje zostają odwołane. Uczniowie pierwszego, drugiego i trzeciego roku nauczania mają obowiązek zgłosić się jeszcze jutro rano do opiekunów swoich domów w celu zapoznania się z jutrzejszym planem dnia. Pozostali mają jutro dzień wolny, a uczniowie, którzy chcą jutro odwiedzić Hogsmeade, proszeni są o wpisanie się na listę obok.'' Na twarzach Hermiony i Ginny błyskawicznie zagościł uśmiech. Wpisały się również na listę obok. Jeszcze raz czytały ogłosznie, gdy usłyszały za sobą ciche podśmiechiwanie. Obróciły się i zobaczyły, że osobami, które za nimi stali byli Draco i Blaise. Ginny widząc swojego chłopaka rzuciła się mu na szyje. Hermiona stała na przeciwko Dracona troszkę zakłopotana, nie wiedząc co robić.
-A ty co? Nie przytulisz się? -zapytał Malfoy.
-Hahahahahah, a od kiedy pan Draco Malfoy chce mieć jakikolwiek kontakt ze szlamą?
-Od wczoraj -syknął Draco, całując namiętnie malinowe usta Hermiony. Jeszcze chwile stali na korytarzu, a potem rozeszli się do siebie.

                                                                         * * *

-Ginny, gdzie idziesz? -spytała Hermiona, widząc, że przyjaciółka szykuje się do wyjścia.
-Idę do Slytherinu. Nie słyszłałaś? Robią impreze, Blaise mnie zaprosił... Będzie też Luna z Nevill'em i inni. Może pójdziesz ze mną? -zaproponowała rudowłosa.
-W sumie i tak nie mam co robić, więc czemu nie? -zgodziła się, podchodząc do szafy w celu dobrania jakiegoś przyzwoitego stroju.
-Hmm... nie mam się w co ubrać -stwierdziła po 15 minutach Hermiona.
-Musisz się ubrać na pewno seksownie! -doradzała Ginny.
-Taa... A ty jak idziesz? -spytała Miona.
-Mini, bluzeczka i szpile - tak jak wszyscy tam będą -podkreśliła wiewióra.
-Ooo jejku jakie wymagania haha -zaśmiała się, wyciągając z szafy pojedyncze części garderoby.
W efekcie końcowym założyła jasne jeansy, koszule i czarne szpilki. Jako biżuterii użyła czarne kolczyki. Lekko wydłużyła rzęsy, a usta pomalowała blado-różową pomadką. Włosy rozpuściła i lekko wyprostowała. Teraz już była gotowa do wyjścia.


Była już późna pora i gdyby jakiś nauczyciel je teraz przyłapał, to z pewnością nie byłoby łatwo z tego wybrnąć. Bardzo ostrożnie i z różdżkami w ręku pośpieszyły ku siedziby Slytherinu. Już od tamtego roku relacje między tymi domami znacznie się poprawiły. Od czasu bitwy o Hogwart już nie zwracano takiej uwagi jak wcześniej na to jakiej kto jest krwi. Teraz coraz częściej ślizgoni rozmawiali z gryfonami i na odwrót. Były już w korytarzu, który prowadził do siedziby ślizgnów, więc mogły odetchnąć. Ginny znała hasło, więc bez trudu weszły. W pokoju wspólnym było mało osób. Paru chłopaków z Hufflepuffu i  2 dziewczyny ze Slytherinu. Dziewczyny poszły do dormitorium chłopców, w którym mieszkał Blaise i Draco. Po drodze po schodach napotkały parę par, gorąco się całujących. Otworzyły drzwi i weszły do pokoju. Blaise w towarzystwie Teodora Nott'a, Crabbe'a, Goyle'a, Matthew'a 2 krukonów i 4 puchonów świetnie się bawili ostro popijając.
Hermiona nie dostrzegła w tym towarzystwie Malfoy'a, więc zostawiając Ginny z  chłopakami postanowiła go poszukać. Poszła przeszukać najpierw wszystkie dormitoria chłopców, ale tam go nie było. Weszła więc po schodach do pokojów dziewczyn. Zajrzała do 1 pokoju - tam go ni było, w 2 też nie. Trzymała rękę na klamce do pokoju nr.3 i rzuciła okiem na tabliczkę przyklejoną do drzwi z nazwiskami osób które zamieszkują ten pokój... ''Rose Preuss'' przeczytała Hermiona. Dziwne uczucie towarzyszyło jej teraz... taka jakby obawa? No, ale przed czym? Otworzyła drzwi. To co zobaczyła prawie zwaliło ją z nóg. Miała przed oczami obraz Dracona, leżącego w łóżku z samą... Rose! Draco był tyłem do Hermiony, ale od razu go rozpoznała.
-Blaise! Miałeś pilnować, żeby tu nikt nie wchodził! -mruczał Draco całując się z dziewczyną. Hermiona nadal stała z miną jakby zobaczyła ducha w drzwiach pokoju. Wtedy Draco podniósł na nią wzrok i momentalnie zbladł. Młodej dziewczynie łzy napływały do oczu. ''Jak on mnie mógł tak upokorzyć?'' -pytała siebie w myślach. Sytuacja była bardzo dziwna. Draco i Rose, półnadzy gapili się na Hermione, a ona na nich. Kiedy nieco się ocknęła, wybiegła momentalnie z pokoju trzaskając drzwiami. Dlaczego poczuła taką pustkę? Dlaczego poczuła się zdradzona i zraniona? Przecież nic ją z Draco nie łączyło... nic. Kompletnie nic, a jednak coś. Ale co? Nie wiedziała. Wybiegła ze Slytherinu wpadając po drodze na JOHNATANA CARTERA. Nie miała siły i odwagi spojrzeć mu w oczy. Żeby nie zabić się w biegu ściągnęła szpilki. 5 minut później była już w siebie. Weszła do pokoju i położyła się na łóżku. Miała totalnie dość dzisiejszego dnia. Kiedy już przebrała się do spania, umyła itd., ktoś gwałtownie zapukał do drzwi. Nie chciała już nikogo dzisiaj widzieć, ale mogła być to Ginny, więc brunetka otworzyła drzwi. W drzwiach zamiast Ginny stał sam DRACO MALFOY. Hermionie znów zrobiło się słabo.
-Granger to naprawdę nie tak jak myślisz, przysięgam. -zaczął się tłumaczyć Draco
-Innego wytłumaczenia na to nie ma. Wszystko jest tak, jak to zobaczyłam. Nie martw, ja nie będę ci robiła z tego problemów, nie będę przez to cierpiała i nie chcę, żebyś miał wyrzuty sumienia czy coś w tym stylu. Nie byłeś mi do niczego zobowiązany, tak jak ja względem ciebie. Więc myślę, że nie mamy o czym rozmawiać. Wracaj do Rose, bo pewnie już z niecierpliwością na ciebie czeka. Miłej zabawy. Dobranoc. -Po tej długiej i jednoznacznej wypowiedzi Hermiona zamknęła mu drzwi przed nosem. Oparła się o nie i osunęła w dół. Po jej policzkach popłynęły strumienie gorzkich łez.
                     ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Po długiej przerwie napisałam pierwszy raz tak długi rozdział :) Myślę, że Was zaciekawi i pochłonie. Ostatnio mam dużą wenę, więc mam już pomysł na 2 kolejne rozdziały. Miło mi będzie, jak od czasu do czasu ktoś coś skomentuje :))
Na dziś już się z Wami żegnam, ale przed tym polecę jeszcze ciekawą stronkę na fb. Warto zajrzeć :) -----------> https://www.facebook.com/pages/Draco-ja-Ci%C4%99-kochamdo-Ciebie-szlocham-i-o-Tobi%C4%99-%C5%9Bni%C4%99-nawet-gdy-nie-%C5%9Bpi%C4%99/225102600977762
Jeśli ktoś chce o coś zapytać lub zaprosić do współpracy na bloga, pisać! kara200109@wp.pl 
na każdy e-mail odpowiem ;)
Hejka ;d