Jeśli straciłeś moje zaufanie, chociaż spraw bym mogła je odzyskać.
* * *
Od wspólnego obiadu w Hogsmeade dzialiło tylko trzy godziny. Johnatan Carter - nowy przyjaciel Hermiony zaproponował wyjście o godzinie 14. Hermiona wstała wczesnym rankiem, choć lekcje zaczynała dopiero o 9. Dzisiaj wyjątkowo Gryfoni i Puchoni kończyli godzinę wcześniej z powodu nieobecności nauczycielki od zielarstwa, więc Hermiona i Johnatan mogli swobodnie po zakończonych lekcjach wybrać się na obiad do wioski czarodziejów.
-Ale Mionka jesteś pewna? -pytała gorączkowo Ginny.
-Ginny uspokój się wreszcie! Przecież to tylko obiad w restauracji w pobliskiej wiosce! Nie wyjeżdżam z nim na koniec świata. Poza tym, jak Ty w ubiegłym miesiącu z Zabinim prawie codziennie gdzieś łaziłaś ja się w to nie wtrącałam!
-Okey, okey.. Ja chciałam się tylko upewnić. Tyle. -odpowiedziała trochę spokojniejszym tonem Gryfonka.
-Przepraszam, ale spóźnię się na eliksiry, a nie chcę się narażać na szlaban. Paa Gin! -pożegnała ją Hermiona. Eliksiry jak zawsze były torturą dla czekoladowookiej. Przyrządzanie Amortencji z tym arystokratycznym księciem było męczarnią. Nie chcąc psuć sobie humoru przed miło zapowiadającą się randką z kapitanem drużyny Puchonów, Hermiona postanowiła w najmniejszym stopniu nie zwracać uwagi na Malfoya.
-Mogłabyś mi podać.. Jak to tam było... -zaczął Draco, zastanawiając się jaki składnik byłby teraz przydatny.
-Włos jednorożca, tak? -Dokończyła Miona.
-Tak, właśnie to. Podasz? -zapytał. Od wczorajszego spotkania przed jeziorem młody Malfoy dziwnie się zachowywał w stosunku do Hermiony. Nie był taki wścibski i tego dnia ani razu nie nazwał ją szlamą. Nawet nie zdarzyło mu się powiedzieć jej po nazwisku. Rzecz jasna po imieniu też nie mówił. Zadzwonił dzwonek. Przepuszczenia Gryfonki co do koszmarnej lekcji nie sprawdziły się. Poza ględzeniem Snape'a z Draconem dało się wytrzymać. Hermiona weszła do swojego dormitorium i zaczęła przygotowywać się do randki, a miała na to 30 minut. Pierwszą rzeczą jaką zrobiła była gorąca, odprężająca kąpiel. Potem wybranie ciuchów i dobranie odpowiednich kosmetyków. Zdecydowała się na neonową różową sukienkę i wysokie czarne szpilki. Włosy ombre pofalowała, dzięki czemu wyglądały naprawdę wspaniale. Nałożyła lekki makijaż, oczy podkreśliła staranną kreską, a na ustach widniała różowa szminka. Paznokcie ozdobiła frenchem i założyła czarne kolczyki. Teraz śmiało można by porównać ją do Rose Preuss.
Wyszła z zamku 10 minut wcześniej od umówionej pory. Usiadła na wiklinowej ławeczce niedaleko Zakazanego Lasu. Założyła nogę za nogę, splotła ręce na kolanach i czekała. Johnata nie było jeszcze widać, za to kogoś innego było.
-Widzę, że wybierasz się gdzieś. Mógłbym wiedzieć, gdzie?
-Nie Twoja sprawa Malfoy. -odpowiedziała Hermiona chcąc działać nadal według swojego planu.
-Nie chcesz nie mów. Twój wybór. -odpowiedział strzelając focha.
-Ej Ty! Fretko spierdzielaj stąd! -w stronę Hermiony i Dracona podążał Johnatan.
-Hermiono, długo czekałaś? Przepraszam, ale zatrzymał mnie Snape, prosząc o pokazanie pozwolenia... Z resztą nie ważne. -tłumaczył się Carter
-Powiedziałem Ci coś pajacu - spadaj stąd! -krzyknął na Dracona.
-O Matko Boska! Wielce mi pajac Carter będzie mi rozkazywał. Już się boję! -zgasił do Draco.
-Chodźmy już John. -zaproponowała Hermiona. Johnatan był ubrany w białą koszulę w granatową kratkę, jeansy i eleganckie buty - również granatowe. Do tego zniewalająco pachniał. Hermiona była w siódmym niebie.
Doszli już do centrum Hogsmead. Mimo, że był już 28 września była bardzo ciepło. Johnatan wskazał Hermionie wykwintną restaurajcę, szczycącą się klientami raczej bogatymi. Weszli do środka. Restauracja była bardzo ekskluzywna. Wnętrze mogło przypominać środek książęcego dworu. Restauracja była dwupiętrowa. Drugie piętro podpierały cztery porcelanowe filary. Barierki, które pyły przymocowane do półkola na drugim piętrze przypominały porcelanowe wiązki róż. Stoliki były nakryte w białe jak śnieg obrusy ze złotymi wzorami pośrodku. Na stolikach były postawione wazoniki z wiązkami róż i tulipanów. Ściany ozdobione były portretami czarodziei i czarownic w złotych i srebrnych ramkach. Kelnerzy przyodziani byli w eleganckie garnitury i muszki pod szyjami. Hermiona i Johnatan usiedli na drugim piętrze obok okna przyozdobionego fiołkową zasłoną.
-Jak Ci się podoba? -zapytał z uśmiechem Johnatan.
-Ja.. ja.. tu jest po prostu cudownie. Nie wiedziałam w ogóle, że jest w Hogsmead taka restauracja. Przepięknie. Tylko, że jest mały problem.. bo ja nie wiem czy będę miała wystarczająco pieniędzy, żeby zapłacić za to wszystko -powiedziała Hermiona rozglądając się po piętrze.
-Hermiona. -zaczął Johnatan i położył rękę na jej ręce. -Przecież to chyba oczywiste, że ja za wszystko płacę. Dziwne by było, gdybym zaprosił Cię, a Ty musiałabyś płacić za siebie, prawda?
-No.. nie wiem.. może i tak...
Rozmawiali jeszcze chwilę czekając, aż ktoś ich obsłuży. Po 15 minutach przy ich stoliku zjawił się kelner.
-W czym mogę pomóc? Co państwo zamawiają? -spytał i podał im kartę z menu.
Zaczął Johnatan. -Ja proszę sałatkę z paluszkami krabowymi i farafelle z papryczką i owocami morza. Do tego butelkę białego wina.
-A ja proszę łososia zapiekanego w cieście francuskim i sałatkę z kaszki bulgur i krewetek.
-To wszystko, tak? -zapytał kelner zapisując za pomocą różdżki dania na kawale pergaminu.
-Tak to wszystko. Dziękujemy. -odpowiedział Johnatan uśmiechając się do Hermiony. Oczekiwanie na dania zleciało szybko dzięki miłej atmosferze. Para żartowała, śmiała się, opowiadała sobie różne historie itp. Kelner ''przyniósł'' dania w powietrzu. Unosiła je wszystkie jego różdżka.
-Proszę. I jeszcze wino. Nalać? -zapytał
-Tak, poprosimy. -odpowiedział Johnatan.
Jedli spokojnie, degustując się smakiem dań. Hermiona była naprawdę pod ogromnym wrażeniem poziomu restauracji. Jedząc popijali wino. Ono również było niesamowite. Po skończeniu obiadu, zanim przyszedł kelner, Hermiona opowiadała Johnatanowi o wakacjach spędzonych z rodzicami we Francji. Jak skończyła, akurat pojawił się kelner. Wysłał brudne talerze z powrotem do kuchni, a sam zajął się wypisywaniem rachunku.
-Płatności przyjmujemy wyłącznie gotówką. -uprzedził kelner.
-Oczywiście. -zgodził się John i spojrzał na rachunek. Hermiona też zobaczyła rachunek. Zbladła i jęknęła.
-Proszę -wręczył pieniądze kelnerowi Johnatan -To co? Idziemy? -zwrócił się do Hermiony.
-Tak. Chodźmy.- I wyszli z restauracji. Spacerowali teraz ścieżkami Hogsmead. Byli w wyśmienitych nastrojach. Pierwszy raz, kiedy Johnatan opowiadał o quidditchu Hermionę to interesowało. Zapadł zmrok kiedy wracali już do zamku. Od sobotniej imprezy Hermiona nie rozmawiała ani z Harrym ani z Ronem. Czasmi dopuszczała do siebie myśl, że to koniec ich przyjaźni, ale nawet nie chciała znać takiej opcji.
-Noto co? Dobranoc. -powiedział Johnatan kiedy odprowadził ją już pod wejście do Gryffindoru.
-Dobranoc. -odpowiedziała i pocałowała go w policzek. Hermiona weszła już do pokoju wspólnego, kiedy zorientowała się, że miała jeszcze odwiedzić profesor Mcgonagall. Jak burza wybiegła z dormitorium, o mało nie zabijając się w szpilkach. Biegła przed siebie nie zwracając uwagi na zakręty kiedy...... zorientowała się, że leży na ziemi, a nad nią stoi pan książę Malfoy.
-O Jezu... Mógłbyś troszkę uważać? -zapytała ze złością Hwermiona usiłując wstać.
-No mógłbym. -powiedział Draco -Jak tam randka z damskim bokserem?
-Co? Aha.. randka, wspaniale. I nie nazywaj go damskim bokserem, dobrze? -powiedziała, otrzepując sukienkę
-Dlaczego, skoro taka jest prawda?
-O czym Ty do cholery mówisz?!
-Jak to? Nie wiesz? Nie domyśliłaś się dlaczego Rose od niego odeszła? -zapytał Draco.
-Skąd miałabym wiedzieć? Malfoy co Ty bredzisz? -Hermiona była trochę zaniepokojona.
-No tak, tak. On jest agresywny Granger. Lepiej to skończ. -poradził jej i odszedł.
-O co mu chodziło? -zapytała sama siebie cicho. -Przecież to na pewno nie prawda...
-Panno Granger, co pani robi o 21 na środku korytarza? -z zamyśleń wyłowił ją głos prof. Mcgonagall. -Proszę wracać do dormitorium, a jutro po lekcjach do mojego gabinetu, dobrze? -zapytała Mcgonagall.
-Tak, oczywiście. Dobranoc.
-Dobranoc.


Robi sie coraz ciekawiej ;D
OdpowiedzUsuńDzkewczyno! Jesteś genialna! Świetne opowiadania, oby tak dalej<3
OdpowiedzUsuń