Oboje pragniemy tego samego, ale żadne z nas się nie przyzna - czego.
* * *
Zarówno jak Hermiona, Draco stał bardziej niż wryty. Przez najbliższe dziesięć minut nie odezwali się ani słowem, nawet mrugali raz na dwie minuty. Po jakimś czasie, Hermiona ocknęła się i zorientowała się, że cały czas stała bez koszulki. W końcu zapeszona sytuacją spytała:
-Jak ty tu wszedłeś?! - wykrzyknęła i porwała z krzesła, które było koło najbliższego łóżka jedwabną, różową koszulkę. Kiedy już chciała zamknąć Malfoyowi drzwi przed nosem i założyć koszulkę na siebie, ten nieoczekiwanie wsadził nogę między drzwi, a ścianę, wszedł do środka i zabrał z rąk Hermiony bluzkę.
-Granger, ostrzegam cię, nie jedź z nim tam! -powiedział podchodząc bliżej do niej.
-Idioto daj mi wreszcie święty spokój i oddaj mi to! -krzyknęła usiłując odzyskać skradzioną część garderoby.
-Po co mam oddawać? Będę miał kolejną do kolekcji, nie sądzisz? -zapytał głupkowato. Hermiona była już bardzo zdenerwowana. Podeszła tak blisko chłopaka, że jej biust dotykał jego klatki piersiowej. Wtedy Draco zrobił coś bardzo nieoczekiwanego i niewiarygodnego, a mianowicie złapał Hermione w talii i jeszcze mocniej przyciągnął do siebie. Hermiona była w totalnym szoku.
-Puść mnie i oddaj mi bluzkę! -wycedziła przez zaciśnięte zęby. Lecz on nie zareagował. To co działo się potem z pewnością długo będzie gościło w ich pamięci. Po słowach wypowiedzianych przez dziewczynę, młody arystokrata wtopił się w jej malinowe usta. Hermiona, nie wiedząc dlaczego wcale nie hamowała tego co czynił chłopak. Podniecenie jakie nią rządziło już na wstępie przegrało z rozsądkiem. Po namiętnych pocałunkach, Draco rzucił się razem z nią na najbliższe łóżko. To co się stało potem, to każdy może sobie wyobrazić.
* * *
Hermiona obudziła się w bardzo dziwnym nastroju. Wydawało jej się jakby wczoraj upiła się do końca, ale obudziła się bez najmniejszego kaca. Wszystko jej się przypomniało i wyjaśniło kiedy popatrzyła w lewo. Po jej lewej stronie w najlepsze spał Malfoy! Hermiona tak się przeraziła co mogło między nimi się zdarzyć, że spadła z łóżka. Błyskawicznie wstała i pobiegła do łazienki. Pamiętała, że do niczego poważnego nie doszło - na szczęście, ale sam fakt, że do czegokolwiek doszło z nim wprawiał ją w dziwne przerażenie. Szybko doprowadziła się do porządku - wzięła zimny prysznic, umyła twarz i zęby. Potem weszła na palcach do pokoju, podeszła do szafy i wyciągnęła rzeczy, które leżały najbliżej tj. biały sweter z motywem loga znanej amerykańskiej kawy, krótkie spodenki mimo, że był środek jesieni, ale ona nie zwracała na o uwagi, bo była za bardzo w szoku i czarne vansy.
Spojrzała na niego jeszcze raz, podeszła do niego, podniosła jego koszulkę z podłogi i błyskawicznie wybiegła z dormitorium. Biegła przed siebie, nie zwracając na nic uwagi. Chciała teraz koniecznie porozmawiać z Ginny, ale ona była teraz z Blaisem a w dodatku nie w Hogwarcie. Wydarzenia z ostatniej nocy narobiły ogromnego chaosu w głowie Hermiony. Szła korytarzem nie kontaktując, głową cały czas w Draconie Malfoy'u, który teraz zapewne jeszcze spał w JEJ dormitorium. Myślała o Johnatanie, o Draconie, o tym mętliku w jej głowie. Nagle idąc przed siebie ktoś na nią wpadł. Hermiona potknęła się i przewróciła na posadzkę. Delikatnie obróciła się i ujrzała nad sobą Johnatana. Po jego wyrazie twarzy można było poznać, że nie jest zbyt szczęśliwy. Podał Hermionie rękę i pomógł jej wstać. Teraz stali naprzeciwko siebie patrząc sobie przenikliwie w oczy. Znów chaos zagościł w głowie młodej gryfonki. Wczorajsza noc, Malfoy, Johatan i te chore ostrzeżenia, które jej namieszały w głowie. Z zamyśleń ocknęła się dopiero gdy padło pierwsze słowo wypowiedziane przez Johnatana.
-Spotkałem przed chwilą Malfoy'a. Wiesz... nie sądziłem, że ty taka możesz taka być. Wziąłem cię za naprawdę świetną dziewczynę. Nie rozumiem co w ciebie wstąpiło, bo myślałem, że jesteśmy na dobrej drodze do czegoś... nie, już nie ważne. Miło było poznać, ale ta znajomość była niepotrzebna. - powiedział szybko i już chciał iść, ale Hermiona wyprzedziła jego ruch łapiąc go za rękę.
-Co on ci naopowiadał?! W ogóle o czym ty mówisz?! - zapytała zszokowana.
-Dużo mi mówił. O tym, co było wczoraj w nocy na przykład. Zdrada cholernie boli, ale na szczęście nie zakochałem się w tobie jeszcze do szaleństwa i jakoś to przeżyję. Życzę powodzenia z Malfoy'em. Cześć. - i bez słowa odszedł pozostawiając Hermione wrytą w ziemię na korytarzu
-Spotkałem przed chwilą Malfoy'a. Wiesz... nie sądziłem, że ty taka możesz taka być. Wziąłem cię za naprawdę świetną dziewczynę. Nie rozumiem co w ciebie wstąpiło, bo myślałem, że jesteśmy na dobrej drodze do czegoś... nie, już nie ważne. Miło było poznać, ale ta znajomość była niepotrzebna. - powiedział szybko i już chciał iść, ale Hermiona wyprzedziła jego ruch łapiąc go za rękę.
-Co on ci naopowiadał?! W ogóle o czym ty mówisz?! - zapytała zszokowana.
-Dużo mi mówił. O tym, co było wczoraj w nocy na przykład. Zdrada cholernie boli, ale na szczęście nie zakochałem się w tobie jeszcze do szaleństwa i jakoś to przeżyję. Życzę powodzenia z Malfoy'em. Cześć. - i bez słowa odszedł pozostawiając Hermione wrytą w ziemię na korytarzu
* * *
Jak burza wpadła do pokoju wspólnego Gryffindoru, napotykając na swojej drodze Harry'ego i Rona.
Wyszła błyskawicznie po schodach do dormitorium dziewczyn. Otworzyła sypialnię. Ginny nie było, a dziewczyny wciąż były na wyjeździe z quidditch'a. Dracona w pokoju nie było, ale na ziemi leżała jego koszula. Hermiona podeszła i podniosła ją, a w tej samej chwili ujrzała, że w bocznej kieszeni koszuli włożona jest kartka pergaminu. Rozwijając papierek usiadła na łóżku. W środku napisane było ''Byłaś niezła tamtej nocy. Przyjdź o 15 do bocznej wierzy na 4 korytarzu, obok Ravenclawu, będę czekał. D.M.'' Popatrzyła na zegarek - 11.30. Pomyślała - ''Nie.. o nie, nie mogę tyle czekać! Zabije gołymi rękami tego idiote!'' Była bardzo zdenerwowana. Wybiegła z dormitorium i jak najprędzej pośpieszyła w stronę Slytherinu. Właśnie skręcała w korytarz w którym znajdowało siędo niego przejście, gdy nagle usłyszała głosy Johnatana i Dracona.
-Spróbujesz jej coś zrobić, a zobaczysz matka cię nie pozna. I to jest ostatnie moje ostrzeżenie. -mówił ostro Malfoy.
-Będę robił co mi się tylko podoba i nic ci do tego idioto. -teraz mówił Carter. -potem już nikt się nie odzywał, a Hermiona już nie mogła wytrzymać. Wyszła zza rogu i pośpieszyła ku Malfoy'owi.
-Spróbujesz jej coś zrobić, a zobaczysz matka cię nie pozna. I to jest ostatnie moje ostrzeżenie. -mówił ostro Malfoy.
-Będę robił co mi się tylko podoba i nic ci do tego idioto. -teraz mówił Carter. -potem już nikt się nie odzywał, a Hermiona już nie mogła wytrzymać. Wyszła zza rogu i pośpieszyła ku Malfoy'owi.
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz